Znowu tydzień bez kręcenia... 400 m od domu zerwał mi się łańcuch przy mocniejszym szarpnięciu. Wprawdzie noszę ze sobą wszystkie rzeczy żeby to naprawić ale nie byłoby miło tego robić 80 km od domu. Wróciłem, naprawiłem i skróciłem i tak krótką trasę by przetestować czy wszystko jest OK. W sumie dość zużyty jest ten łańcuch i mam dylemat czy kupować nowy jak na wiosnę i tak nabędę nową furę.
Tak po wsiach, w granicach opłacalnego dystansu. Dzisiaj chłodniej - od razu tętno w dół, od samego początku udało się wejść w idealny rytm i utrzymać go do końca. Bardzo ładnie wygląda poniższy wykres pulsów :}
Gorąco ale bez duchoty, obrałem taką traskę by z początku było sporo lasu, no i przez to kręciło się przyjemnie. No, może poza tym że
od półmetka
dziwacznie bolała mnie stopa. A tak to dzisiaj super płynnie, bez przerw, nawet hamulca nie trzeba było używać na krzyżówkach. Równym spokojnym tempem, trening na mega plus.
Potrzebuję trochę tej regularności, postaram się w miarę pogody zrobić jak najdłuższą serię dni na rowerze... No a dzisiaj poza środkową nudną częścią trasy jechało się naprawdę spoko.
Ostatnio podjeżdżałem Raszówkę, dzisiaj zrobiłem górkę pod Chęcinami, i mimo że jest dłuższa i trudniejsza to wyszła mi lepiej, na twardszym biegu i niższych pulsach. Dobrze się jechało to postanowiłem jeszcze zahaczyć o Białogon dokładając parę kaemów.
Pomyślałem że można by w końcu zacząć jakieś górki, na początek coś łatwiejszego, więc podjechałem Raszówkę. Wyszła dość lekko, aczkolwiek jechałem na najlżejszym biegu. Na większe górki muszę jeszcze trochę potrenować, ale jak kochają to poczekają...
Po robocie pętla się należy. Pogoda absolutna, mnóstwo życia na wsiach, noga się kręci jak nigdy, no i uleciało jak jasny pierun... Nie patrzyłem bardzo na licznik, po prostu jechałem tak jak akurat noga podawała. Słowem trening mega.
Kurde Tour de France się rozkręca a ja jeszcze w tym sezonie bez stówki... Tak mało coś śmigam że musiałem w końcu się wyżyć, przy okazji przypomniałem sobie o celach na ten rok, dlatego na dzisiaj wybrałem Sędziszów.
Wyszło mi ponad 40 km nowości - na samym Sędziszowie generalnie nie ma czego szukać, ale za to bardzo tam klimatycznie, naprawdę na plus. Poza tym dominowały ładne spokojne wsie, głównym elementem krajobrazu były bardzo rozległe łąki i pasiaki.
Nie myślałem że będzie takie słońce, ale na szczęście wytrwałem, mimo że cienia nie było nic. Kondycyjne też to zniosłem zaskakująco dobrze, prądu nie odcięło, prędkość bardzo dobra. Ogółem wycieczka na spory plus, bardzo klimatyczna.
Po robocie i bardzo ładnym etapie le Tuh de Fhąs. Bałem się że się roztopię ale było naprawdę OK. Znowu wyszła dobra średnia prędkość, muszę sprawdzić czy mi ktoś czegoś nie dosypuje do herbaty... Trening udany, na duży plus.
Jestem Damian, znany też jako Damiano Pantani. Urodzony w Kielcach w 1991 roku, szosowiec ze źródłami w kolarstwie górskim.
KOLARSKI OPĘTANIEC
MOTOCYKLISTA OKAZJONALNY
SZACHISTA PODSTAVKOVICH
Z zawodu programista aplikacji internetowych. Z końcem 2018 odstawiłem bloga, dlatego udostępniłem kod szablonu na forum. Jeśli nie ten, to być może zainteresuje Cię stary szablon. Walić śmiało w razie uwag, moje dane kontaktowe znajdują się na dole.
Rower zbudowany przede wszystkim z myślą o łatwości serwisowania, bezawaryjności i komforcie jazdy, w tych kwestiach bije na główę poprzednika. Najwieksze atuty mojej obecnej maszyny to:
Karbonowy frameset w rozmiarze 56
Grupa Ultegra Di2
koła Zipp 30
Korba 50-34, kaseta 11-28 (11 przełożeń). Waga całkowita to około 7,7 kg. Drobna recenzja do poczytania jest tu: Scotta test